Co w Święta piszczy…

Zajączek czekoladowy zjedzony dwa dni przed czasem. Nie doczekał biedaczek zaszczytu włożenia do koszyczka w zacnym towarzystwie jaj, babeczki i pachnącej kiełbaski.

Baranek cukrowy, zapomniany w tym całym rozgardiaszu. Dopisany na końcu listy przedświątecznych zakupów. Wystarczająco na końcu, by zapomnieć go kupić.

Babka piaskowa kupiona razy dwa, tak przez przypadek.

Jajka faszerowane, zrobione w tym roku trochę inaczej, z przepisu koleżanki. Smażone o godzinie 22.00, świrowe jak to określił On, kochany spożywający, niewiele w tym roku niepomagający mąż. A przepraszam, nakrył do stołu na śniadanie i zrobił jak zawsze najpyszniejszą kawę na świecie  (kocham To najbardziej!  🙂 ) .

Sobota od rana do nocy z dziećmi, spędzona na sprzątaniu i pieczeniu (Tak! Sam na sam z maluchami) bo On, opisany powyżej miał do pracy.

Mikser spalony po kilku długich użyciach, począwszy od ciasta na placki po lukier do babeczek waniliowych. Oj zawiódł mnie jak nikt w te Święta 😂…

Schab pieczony z nowego, pikantnego przepisu. Wyszedł jak to schab… trochę suchy.

Okna umyte tylko od wewnątrz, bo pogoda znacznie nie ta.. Śmiem powiedzieć nawet, że mało świąteczna w tym roku. A ten śnieg w poniedziałek Wielkonocny, to przepraszam bardzo co to ma być? Gdzie ta wiosna ?

Niespełna 7 latek marudzący, że się nudzi i niespełna 2 latka, gdy spadła z 3 schodka… Na szczęście głowa cała i zero siniaków . Uff.

I zwolnienie tempa po kilku tych zdarzeniach, które upewniły mnie w tym, że nie jest ważne by być Perfekcyjną Panią domu… Dla moich dzieci  ważna jest mama i każda chwila poświęconej  uwagi. I pomimo, że chętnie pomagały mi w przygotowaniach (trochę w formie zabawy), a wszystko trwało jak zawsze 2 razy dłużej, to one potrzebują mnie całej tak na 100 procent.

Mama stojąca przy garach nie jest dobrym kompanem do zabawy.

Mama szorująca podłogi ma się nijak do potrzeby tulenia i wspólnie spędzonego czasu.

Odpuszczam. Ja odpuszczam. Mając małe dzieci nie da się być idealną w każdym calu. Nie da się mieć domu wysprzątanego na błysk i upieczonych 5 blach ciasta. (Gdyby tak przywiązać dzieci…to może?…)

Mimo wszystko Święta się odbyły i w niczym nie były gorsze od tych, gdzie wszystko jest przygotowane na tip top.

Najważniejsze by Święta były rodzinne. Spędzone razem, wszyscy w komplecie. Dzieci bardziej cieszą się z tego niż z mamy, która w niedzielę jest wykończona fizycznie i psychicznie po kilkudniowej harówie.

Okna nie zając, nie dziś to umyjesz za tydzień. Masz małego brzdąca trzymającego się Ciebie jak małe szympansiątko, nie przejmuj się, zawsze możesz zamówić catering lub po prostu poprosić mamę, siostrę czy teściową by podrzuciły Wam trochę gołąbków.

Jesteśmy tylko ludźmi a Święta trwają tylko dwa dni… Jesteś wspaniałą kobietą i matką i Twój partner na pewno to docenia! Bo bardziej niż Perfekcyjnej Pani domu Twoje dzieci potrzebują mamy..

Czy warto się spinać? Odpowiedz sobie sama…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *