,,Mamo zabierz mnie stąd!”- Czyli o adaptacji dziecka w żłobku.

Widząc przed sobą budynek zaciskasz zęby i próbujesz powstrzymać napływ łez. Próbujesz się uśmiechać i wydobywać z siebie radosne ,,Zobacz jak tu pięknie i kolorowo! Idziemy do dzieci! Poznasz tam tylu fajnych kolegów!”. Malec patrzy na Ciebie nieufnie a Ty dodajesz ,,Jest tam tyle fajnych zabawek! I miłe panie…”. Z tym ostatnim to przeginasz i wiesz o tym doskonale. Nie możesz oczekiwać, że Twoja pociecha rzuci się w ramiona nowo poznanej cioci, którą pierwszy raz widzi w ogóle na oczy. Masz świadomość, że nie będzie łatwo. Nastawiałaś się przecież na to, przygotowywałaś się do tego dnia od dawna. A jednak w środku czujesz dziwny ucisk i niepokój. Idziecie pod salę, otwierasz drzwi a Twoim oczom ukazuje się grupa biegająco-wrzeszcząco-płaczących dzieci. Z tłumu wyłania się starsza pani, która uśmiecha się, pyta o imię, nie każe się martwić i wyciąga ręce po Maluszka. Dziecko zaczyna płakać i kurczowo uczepia się Twojej szyi. Robi to tak mocno, że nie jesteś w stanie rozplątać malusich rączek. Próbujesz przekonać, oddać w obce ręce a tak naprawdę masz ochotę spieprzyć stamtąd jak najprędzej zabierając swój Skarb ze sobą. W głowie milion myśli… a może to za wcześnie…? Choć z drugiej strony wiesz, że nie masz wyjścia. Starsza pani wydziera Ci go w końcu z rąk i zamyka przed nosem drzwi. Nogi odmawiają posłuszeństwa… Zamarłaś. To wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyłaś nawet zareagować. Słyszysz jeszcze przez drzwi płacz swojego Maluszka i masz ochotę wtargnąć tam i przytulić go najmocniej jak potrafisz. Nie zdążyłaś przecież Mu powiedzieć, że wrócisz… Myśli milion na minutę. Płacz Twojego dziecka wśród innych głosów w końcu ucichł. Stałaś tam 10 minut. 10 najdłuższych minut swojej bezradności. Łzy ciekną po policzkach. Czujesz się podle. Stoisz tam kolejne 10 minut. Nic się już nie dzieje. Nie płacze. W końcu odchodzisz. Nie wiedziałaś wtedy czy robisz dobrze czy źle. Po 2 tygodniach Twój Skarb przyzwyczaja się i kamień spada Ci z serca. Chętnie schodzi Ci z rąk i idzie bawić się z kolegami. Uff… Wasz koszmar się skończył.

Dziś myślę, że niepotrzebnie zafundowałam nam obojgu taką traumę. Dziś wiem, że oddanie dziecka do żłobka może wyglądać całkiem inaczej. Dziś wiem, że nie zrobiłbym tego w tak drastyczny sposób po raz drugi.

Długo zwlekałam z decyzją oddania córeczki do grupy żłobkowej. Skończyła raptem 18 miesięcy… To i tak o 4 więcej niż synek, gdy pierwszy raz zostawiłam go w żłobku. Jednak to w jaki sposób przebiegła jego adaptacja i podejście pań opiekujących się dzieciaczkami skutecznie mnie przed tą decyzją powstrzymywała. Mając pewne doświadczenia zabrałam się całkiem inaczej do wyboru placówki. Zrobiłam rozeznanie wśród wszystkich dostępnych przedszkoli w mieście zarówno państwowych jak i prywatnych. Wybór padł na placówkę prywatną. Dlaczego? Przemawiał za nią przede wszystkim fakt, że mają bardzo małe grupy. 8 osobowa grupka i opieka jak w publicznym przy duuuuuużo liczniejszej grupie. Nasze p-kole zaskoczyło mnie mile podejściem do adaptacji i pomoc w zadomowieniu się tu małego, zagubionego człowieczka. Przez 3 dni mogłam pobyć tam z córeczką, zobaczyć jak się tam czuje i czy opieka jest na właściwym poziomie. Nikolka chętnie idzie na ręce do nowych cioci. Nie wiem czy ma znaczenie wiek dziewczyn zbliżony do wieku mamy czy podejście, bo są naprawdę sympatyczne i uśmiechnięte. Opiekunki tryskają energią w kontaktach z maluchami i to naprawdę widać, że mają  z nimi kontakt. Wiem, że to był dobry wybór i siedząc w pracy jestem spokojna, że moje dziecko nie przeżywa rozstania z mamą. Pierwsze kilka dni odwracała się i spoglądała na mnie z nadzieją, że może jednak jeszcze zostanę a dziś widząc budynek p-kola od razu się uśmiecha.

Dopiero po tym wszystkim wiem, że oddanie dziecka do żłobka nie musi być traumą zarówno dla malca jak i dla mamy. Możemy zaoszczędzić stresu dzieciom wybierając taką placówkę, która spełnia nasze wymagania. Nie bójmy się mówić, że coś nam się nie podoba. Przy pierwszym dziecku nie byłam tak mądra jak teraz i bardzo żałuję, że przystałam na ich przestarzałe metody adaptacji dziecka w żłobku. Twojemu dziecku będzie dobrze tam gdzie nie ma ograniczeń dla rodziców i spokojnie możesz z nim przejść pierwsze dni spędzając choćby godzinę dziennie w grupie. Placówka powinna Ci dać taką możliwość bo przecież nie ma nic do ukrycia…

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *