List mamy do Świętego Mikołaja

Kochany Święty Mikołaju!

W tym roku byłam bardzo grzeczna…. No dobrze, nie potrafię kłamać. Ideala to nie byłam nigdy. Zdarzyło mi się krzyczeć na dzieci. Nie raz i nie dwa wydarłam się na męża za nic. Gdybyśmy mięli w domu chomika, jemu pewnie też ciągle by się obrywało. Czasem jestem tak wściekła, że muszę wyjść i policzyć do dziesięciu w drugim pokoju. Zazwyczaj kończę na stu. To pomaga.

Zdarza mi się przeklinać… Ok, robię to codziennie. Zawsze wtedy, gdy wracam z galerii z młodą na ręku i z siatą zakupów w drugiej. Gdybym miała trzecią rękę pewnie bez problemu wyjęłabym kluczyki od auta z torebki. W zasadzie z dna torebki.

Ciskam epitetami, gdy znowu porozrzucane skarpetki na podłodze a deska w toalecie… no sam wiesz najlepiej jesteś przecież mężczyzną.

Często odpuszczam sobie sprzątanie, robię drzemkę razem z córeczką i migam się jak tylko mogę od ściągnięcia prania z suszarki. Mąż się bardziej z nią koleguje.

Jestem zrzędliwa i czasami narzekam. Zazwyczaj na brak czasu, pieniędzy, pracy, pogodę, kota sąsiada czy tak sobie, by ponarzekać. Mentalność Matki Polki?

Więcej grzechów nie pamiętam…

Ale słyszałam, że nie jesteś wcale taki zły a z tymi rózgami to tylko taka bujda, by straszyć nimi dzieci…

Jeśli jednak jakimś cudem uznasz, że zasługuję na prezent to w tym roku chciałabym życzyć sobie więcej uśmiechu, by moje dzieci widziały, że ich mama jest szczęśliwa.

Życzę sobie też więcej cierpliwości i opanowania, by nie dać się wyprowadzić z równowagi źle pokrojonej kanapce.

Do tego mniej cięty język, by dawać jak najlepszy przykład dzieciom.

Przydałaby się też trzecia ręka, bo z dwiema naprawdę czasem ciężko jest żyć. Dziwne, że dałam radę przez 27 lat!

I jeszcze przydałaby się pralka, która sama czasem rozwiesi pranie.

I może naczynia, które raz na tydzień zmyją się same.

Życzę sobie jeszcze dywanu co się nigdy nie brudzi i odkurzacza, który sam się odpala, gdy tylko młoda rozsypie kolejną porcję mąki na podłodze.

Mopa co sam pozmywa podłogi prawie na sucho, żeby nie robiły śladów maleńkie bose stópki.

Wiem, lista jest długa i jeśli miałabym dostać tylko jedną rzecz….. To życzę sobie takiego szczęścia jakie mamy teraz. I choć czasem jest pod górkę, to przecież kocham macierzyństwo i nie zamienię tego za nic. Doceniam to co mamy ale często drobne rzeczy zasłaniają nam to co jest naprawdę ważne: RODZINA, MIŁOŚĆ, ZDROWIE. Tak wiele mam.

 

PS: I jeszcze nowe kapcie bo stare dokonują żywota swego….😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *