Dlaczego noszenie? Czyli o silnej potrzebie bliskości.

Potrzeba bliskości w momencie narodzin, jest niezwykle silna i ważna w rozwoju małego człowieka. Dziecko nie potrafi mówić i jedynie poprzez płacz sygnalizuje, że jest głodne, ma mokrą pieluszkę, coś je boli czy właśnie potrzebuje poczuć dotyk i zapach mamy. To niezwykłe i piękne, gdy tuż po wzięciu dziecka na ręce odchodzą wszelkie niepokoje i maluszek czuje się bezpiecznie. Wspominałam niejednokrotnie na blogu o tym, że moje dzieci to High Need Baby. Oznacza to, że są bardziej wymagające, potrzebują więcej uwagi, miłości i co za tym idzie więcej bliskości. Kłopoty z brzuszkiem, kolki, ząbkowanie, to wszystko sprawiało wiele bólu moim dzieciom i jedyną rzeczą, która je uspokajała była moja bliskość. Nie potrafiłabym przejść na ulicy obojętnie obok płaczącego dziecka nie zapytawszy co się stało, tak samo nie potrafiłam patrzeć obojętnie na cierpienie własnych dzieci. Przy synku nie miałam za wiele pomocy, ponieważ kilka lat temu nikt nie mówił o białym szumie, chuście do noszenia czy nosidle. Był ciągle na moich rękach i to nie jest kwestia przyzwyczajenia dziecka, jak uważają niektórzy rodzice. Bycie blisko mamy to naturalny odruch każdego człowieka. Zauważmy, że jest to potrzeba występująca również w naturze u wielu zwierząt, gdzie młode do pewnego czasu kurczowo trzymają się blisko rodzicielki. To kwestia tego czy chcemy zaspokoić tą potrzebę bliskości u dziecka na 100 procent w tym najgorszym okresie gdy na nas liczy, czy zostawiamy je same z bólem, strachem i cierpieniem stosując metodę ,,a niech się wypłacze”. Nie uznaję tego. Nie jest to dla mnie ludzkie pozostawić niemowlę w niepokoju i potrzebie. Rodzimy się z pragnieniem bliskości i towarzyszy nam ona przez całe życie. W dorosłym życiu szukamy partnera/partnerki,  nawiązujemy silne relacje po to, by tą bliskość zaspokoić. Większość ludzi potrzebuje drugiej połówki, kogoś z kim może dzielić wspólne życie, wzajemnie sobie pomagać i być dla siebie oparciem. Tak samo dziecko potrzebuje być przy matce.

Jak już wyżej wspomniałam przy synku było ciężko. Mikołaj tak samo jak i teraz córeczka zasypiał na rękach, w nocy wstawał kilkanaście razy i również potrzebował tulenia, noszenia i bliskości. Ratunku na całe zło szukał w moich ramionach. Niekiedy jednak odnoszę wrażenie, że Nikola jest jeszcze bardziej wymagająca. Na szczęście przy drugim dziecku, będąc jeszcze w ciąży szukałam różnych rozwiązań w razie gdyby się okazało, że maluch także będzie wymagał noszenia. Tak od urodzenia do dziś córeczka śpi przy szumie misia, a noszenie na rękach stało się dość kłopotliwe, ponieważ bywały dni, w których nie dała się odłożyć ani na chwilę. Nie wchodziły w grę inne ręce, musiała być blisko mojego serca. Nie da się tak funkcjonować na dłuższą metę. Przez pierwsze miesiące jej życia bardzo pomogła nam chusta, w której dziecko się uspokajało i usypiało a ja mogłam cokolwiek zrobić w domu. Niestety po kilku miesiącach Nikola przestała się lubić z chustą, bardzo się denerwowała przy motaniu i znowu zaczęłam szukać innego rozwiązania.

Na szczęście miałam możliwość przetestowania nosidła ergonomicznego od LennyLamb. Już przy pierwszym włożeniu córeczki poczułam wielką ulgę, co więcej ku mojemu zaskoczeniu od razu zasnęła. Nie wiem czy to jakieś czary, że dziecko w nosidle czuje się tak przyjemnie, że od razu odpływa? Zastanawiałam się przez chwilę i doszłam do wniosku, że to właśnie tak działa. Maluszek jest blisko mamy, czuje się ciepło i komfortowo, słyszy bicie jej serca, czyli to co zaspokaja potrzebę bliskości.
Do testów wybrałam nosidło ergonomiczne w rozmiarze baby, ponieważ spokojnie ponosi dziecko do wagi 20 kg. Serce skradł nam wzór, który nazywa się pięknie Big Love- Polne Kwiaty. Cudowne pastelowe kolory i żakardowa tkanina sprawiły, że nosidło stało się naszą miłością od pierwszego wejrzenia. W swoim składzie tkanina zawiera 60% bawełny i 40% bambusa, dzięki czemu świetnie przepuszcza powietrze i jest bardzo przyjemna jak i delikatna dla ciała dziecka. Jakie są zalety noszenia dziecka w nosidełku LennyLamb? Przede wszystkim to, że możemy jednoczenie zaspokajać potrzebę bliskości naszego szkraba i mieć wolne ręce. Nosząc jestem w stanie wykonać inne czynności i zająć się bez problemu starszym dzieckiem. Nosidełko ratuje mi skórę gdy córeczka ma gorszy dzień, gdy dokucza jej ząbkowanie, w chorobie a także wtedy gdy kładę ją spać. LennyLamb jest z nami od kilku miesięcy i zostanie na tak długo ile córeczka będzie potrzebowała. Nikola sama w ciągu dnia wyjmuje nosidełko i sygnalizuje potrzebę noszenia. Nie będę ukrywać, że to uwielbiam. Kręgosłup nie odczuwa słodkiego ciężaru, który noszę a dodatkowo napawam się tymi chwilami sam na sam, gdy jest jeszcze blisko mnie, wtulona, schroniona przed całym światem. Dzieci tak szybko rosną…

,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *